Czas Conradinum – numer specjalny

grafika

Idealna szkoła



Problem idealnej szkoły zaprzątał umysły ludzkie od początku istnienia tej instytucji. Mówię „ludzkie”, bo ludzie są uczniami, a każdy kto miał okazję zaznać „płomienia” oświaty nie wymigał się od chęci udoskonalenia tego „chwalebnego aparatu”. Tak więc w naszych mózgach powstają coraz to nowsze i bardziej absurdalne pomysły na stworzenie szkoły tak idealnej, aby przebywanie w niej stanowiło najlepszą rozrywkę. Lecz spójrzmy realni: szkoła idealna, czyli taka do której chodzenie sprawia przyjemność (a przynajmniej nie dostarcza stresu), musi nam dostarczyć tzw. Wiedzę potrzebną do życia, czyli zasób wiadomości rozmaitych dziedzin. Z doświadczenia wszyscy wiemy, że jednego z drugim połączyć się nie da, bowiem albo się bawimy, a wtedy móżdżek się wypłukuje, albo myślimy i zdajemy maturę. Ewentualnie możemy robić i jedno i drugie, lecz raczej nie wyjdziemy na tym na dobre. Najlepszym więc sposobem byłoby stworzenie trzech różnych rodzajów szkół: pierwszy dla „kujonów”- będą w swoim żywiole:drugi dla lekkoduchów, którzy po zakończeniu szkoły średniej, będą niestety musieli zacząć naukę od nowa w normalnym trybie, oraz trzeci- dla niezdecydowanych. System ten jednakże nie odpowiadałby nikomu- ani uczniom, ani podatnikom, łożącym na te dziwaczne przecież instytucje. Tak więc „dzieciarni” nie pozostaje nic innego, jak tylko przystosować się na drodze ewolucji.
Z okazji istnienia uczniów są także nauczyciele. Cóż dla nich znaczy termin „idealna szkoła”? Prawdopodobnie tak brzmiałaby regułka: „Szkoła idealna jest to układ zamknięty, gdzie przy założeniu, że nie ma osób w wieku szkolnym, płaca jest wprost proporcjonalna do ilości godzin pracy”, l cóż z tego. Bez ucznia nauczyciel nie ma pracy, a szkoła i tak nie ma na płace. Oto cała filozofia. Tu nasz pomysł także upada.

No i wreszcie strona trzecia, czyli wszechobecne sprzątaczki, które chciałyby, aby uczniowie zmieniali buty nie siadali na kaloryferach i nie palili w ubikacjach.To z kolei kłuci się z interesami młodego żakostwa. Czy więc potrzebne byłoby otworzenie osobnego budynku, aby przedstawicielki tego zawodu do upadłego zamiatały czyste korytarze?

Skomplikowane stały się nasze wywody, wszyscy wchodzą sobie w drogę wyszła niemalże powieść pozytywistyczna. Tak więc edukujmy się póki możemy i nie okazujmy miłosierdzia; pracujmy, albowiem „bez pracy nie ma kołaczy”, a nawet z nią ich brakuje, i odłóżmy szkołę idealną w poczet niezniszczalnych marzeń.

Pierwsza matura międzynarodowa International Baccalaureate w Polsce

Organizacja Matury Międzynarodowej powstała pod koniec lat 60-tych w Szwajcarii, chciała zgodnie z przepisami prawa szwajcarskiego.

W roku 1995 około 600 szkół z 85 państw m. in. : Skandynawia , Anglia , Holandia , Hiszpania , U.S.A , realizowało program IB . Każdego roku do egzaminów międzynarodowej matury przystępuje ok. 20 tyś. uczniów.
Celem nauczania i wychowania szkoły l B jest całościowa edukacja i wykreowania człowieka XXI w., dostarczenie mu niezbędnej wiedzy oraz pomoc w lepszym porozumiewaniu się między różnymi narodowościami. W 1993 roku Ministerstwo Edukacji narodowej wyraziło zgodę na wprowadzenie programu l B do dwóch polskich szkół : III LO im. Marynarki Wojennej RP w Gdyni oraz XXXIII LO im. Mikołaja Kopernika w Warszawie.

Wiązało się to z przeszkoleniem nauczy-cieli, zakupem podręczników i wyposażeniem pracowni. W ramach tego systemu przez pierwsze dwa lata klasy mają profil ogólny (z podziałem na klasy językowe), a pod koniec drugiej klasy uczeń wybiera profil. W systemie IB uczestnik wybiera po jednym przedmiocie z każdej z 6 grup (A, B- język, C- nauki społ. , D- nauki eksperymentalne, E- nauki matematyczne, F- przedmiot do wyboru: plastyka, informatyka) Lekcja trwa zwykle 60 min. A liczba uczestników nie może przekroczyć na przedmiotach na wyższym poziomie 15 osób, a na przedmiotach na niższym poziomie 25 osób Podczas dwuletniej nauki uczeń musi zaliczyć kurs przedmiotu TEORIA WIEDZY oraz. pracować 150 godzin na rzecz środowiska i osób potrzebujących . W systemie IB nauczyciel nie ma obowiązku wstawiać ocen końcowych na każdy semestr czy też po pierwszym roku nauki, choć co jakiś czas dokonuje się ocen każdego ucznia wg. 7- stopniowej skali ocen.

Ostatnim formalnym obowiązkiem przed egzaminem IB jest napisanie przez ucznia pracy dyplomowej. Każdy musi zdobyć wystarczającą ilość punktów, aby być dopuszczony do egzaminu.

Pierwsza w historii polskiej oświaty matura międzynarodowa rozpoczęła się w kwietniu 1995r. egzaminem ustnym; w Gdyni przystą-piło do niego 23 uczniów (podobnie w Warszawie).
Część pisemna odbyła się 2 maja 1995r w godzinach porannych, najdłuższy egzamin trwa 4 godziny, najkrótszy 1,5 godz. Egzamin składa się z dwóch części (testu i wypracowania) lub 3 części. Egzamin ten różni się od tradycyjnej matury rn.in. nie można wychodzić podczas egzaminu, można spóźnić się na egzamin, przy testach należy używać ołówków.

Egzamin IBjest znacznie trudniejszy od polskiego egzaminu dojrzałości, wymagane jest twórcze myślenie, samodzielne wnioskowanie oraz wykorzystanie informacji zawartych w encyklopedii.


„Nowa matura”- Nowe możliwości

Chyba wszyscy się zgadzamy ze stwierdzeniem, że nasza dotychczasowa matura, nie jest doskonała. Wymaga ona wielu udoskonaleń. Oceny wystawione przez różnych nauczycieli w szkołach o różnych poziomach nauczania, nie są porównywalne. Często takie nie są obiektywne. Egzamin maturalny obejmuje zakres wiadomości o wielu większy, niż kształcenie ogólne. Wymaga on wiadomości i umiejętności z reguły niepotrzebnych w przyszłym życiu. Szczególnie niepokoi mnie brak sprawdzania rozumienia i rozwiązywania problemów praktycznych, myślenia twórczego, oraz stosowania wiedzy encyklopedycznej. Do nauczania danego przedmiotu są coraz to inne programy i podręczniki, a ciągle brak standardowych wymagań egzaminacyjnych.

Nauczyciele często zawyżają oceny, gdyż zależy im na dobrej reputacji szkoły, która uzyskiwana jest zwykle na podstawie otrzymanych wyników maturalnych. Brak również jest współpracy pomiędzy szkołami średnimi a uczelniami wyższymi.

Program, który do wprowadzenia ulepszeń w egzaminie dojrzałości, został nazwany Programem „Nowa Matura”. Szkoła(w której została wprowadzona „Nowa Matura”) powinna uczyć- jak się uczyć? Przecież proces nauczania winien przekształcać się w proces uczenia się. Nauczyciel, w większości, realizując program nauczania( rozumiany jako podawanie „suchych” informacji bez umiejętności zastosowania w nowych sytuacjach problemowych) śpieszy się, by program był „zrealizowany”. Takie nauczanie i uczenie się, uczy fikcji. Nauczyciel w dzisiejszych czasach, ma dużo swobody, jeśli chodzi o sposób przekazywania wiedzy. Niestety niezbyt duży jest procent nauczycieli, którzy podejmują się przekazywania wiedzy w mniej „bierny” sposób. Trzeba zacząć proponować, bogatszą niż dotąd ofertę metod nauczania. Metody uczenia się uczniów przez zapamiętywanie, zastąpić metodami uczenia się przez działanie praktyczne, przez rozwiązywanie problemów, obserwację, oraz przez wybór informacji. Do tego będzie dążył( i w wielu szkołach jest to zapoczątkowane) Program „Nowa Matura”. Głównymi zasa-dami”Nowej Matury” będą:

– uczynić( pierwsze, bądź kolejne ) posunięcie w kierunku odnoszenia się do wiedzy jako podstawy kształcenia określonych umiejętności, a odejście od wiedzy typu encyklopedycznego,
– podjąć trud powszechnego nauczania problemowego w oparciu o nowe metody dydaktyczne,
– podnieść kulturę oceniania poprzez uczestnictwo w zajęciach CEW na temat-Matura jako pomiar dydaktyczny
W 1995 roku w województwie gdańskim( zgodnie z wyrażoną wolą przez kadrę nauczycielską ) jako jednym z ośmiu, podjęto reformy egzaminu dojrzałości.
Problemem otwartym dotyczącym matury zostaje ciągle sprawa, czy ma to być egzamin prowadzony( jak dotychczas) w szkole, czy ma to być egzamin państwowy, a więc zdawany i oceniany przez neutralną i niezależną Komisję pracującą poza murami szkolnymi. Kryteria oceniania dla poszczególnych przedmiotów są już opracowane, lecz w dalszym ciągu wymagają one korekty. Nauczycie-le, są jednak zgodni co do kwestii, że zmianie musi ulec forma egzaminu.
Pociesza na fakt, iż wszystkie zmiany wprowadzone, najpierw będą testowane na maturach próbnych, w których udział jest całkowicie dobrowolny. Jak wiemy liczba uczniów w liceach rośnie, więc warto przyłączyć się do naszych zachodnich sąsiadów (jak Anglia, Holandia, Francja czy Dania ) i rozpocząć sprawdzanie wiedzy teoretycznej poprzez umiejętności wykorzystania jej w praktyce, a adresatem zadań maturalnych uczynić „szarego” odbiorcę kultury. Uważam, że warto nad tym popracować zaczynając właśnie od egzaminu dojrzałości, i bardzo cieszy mnie fakt, że nasza szkła przyłączyła się do tych, którzy próbują to uczynić.


Komputer w edukacji

Wraz z rozpowszechnieniem się komputerów na rynek weszły programy edukacyjne. Prawdziwy „BOOM” programów edukacyjnych nastąpił wraz z wejściem multimediów To one pozwoliły programom edukacyjnym rozwinąć skrzydła. Dźwięk i obrazy odtwarzane przez komputer pozwalają na łatwiejsze i szybsze przyswajanie nawet dłuższych partii materiału Przykładem jest EUROPLUS+, którego multimedialny i interaktywny charakter czynią go najlepszym systemem do nauki języków obcych. Maturzyści myślący o zdawaniu matematyki, jeżeli mają komputer, powinni zaopatrzyć się w pakiet PITAGORAS, który nie tylko zawiera zadania, ale również szczegółowe objaśnienia do nich. Grupę obejmującą programy edukacyjne można podzielić na cztery główne kierunki nauczania: ścisłe, humanistyczne, przyrodnicze oraz języki obce. Wśród programów edukacyjnych możemy również znaleźć encyklopedie oraz rozmaite słowniki.
Przy tak wysokim tempie rozwoju komputeryzacji i oprogramowań, za kilka lat nasz komputer może stać się „cyber nauczycielem”. A więc, uczniowie, zamiast wydawać masę pieniędzy na nową grę, powinni lepiej rozejrzeć się za jakimś programem edukacyjnym.


Fakultety i zajęcia pozalekcyjne.

Jak wiadomo zarządzenie Ministerstwa Edukacji Narodowej Jest takie, że w fakultecie nie może uczestniczyć mniej niż piętnaście osób Dyrekcja szkoły podaje pewne propozycje, że jeżeli z catej szkoły na jeden fakultet jest mniej niż piętnaście osób, dyrektor nie może wprowadzić go do nauczania. Grupa byłaby wtedy niekompletna, a lekcja nieopłacalna.

Fakultety każdy wybiera dowolnie, ale z chwilą wybrania stają się one przedmiotami obowiązkowymi. Znajdują się one w tzw Siatce godzin nauczania i są traktowane jak każdy inny przedmiot. Z chwilą zapisania się na fakultet należy zdawać sobie sprawę z tego, że otrzymuje się z niego ocenę, która jest równie ważna jak ocena z innych przedmiotów. Niektórzy natomiast mylnie rozumieją iż fakultet może sobie każdy wybrać, ale nie musi w nim uczestniczyć przez cały czas.

W szkole istnieją także zajęcia pozalekcyjne, których jest bardzo mało. Dzieje się tak dlatego, gdyż szkoła dostała pieniądze na pięć podatkowych lekcji w tygodniu, z czego wykorzystuje się dwie na kółko informatyczne. kolejne dwie na chór i teatr szkolny.

Praca w teatrze jest czasem bardzo wyczerpująca, ponieważ zajęcia prowadzi się po kilka godzin dziennie albo co drugi dzień Później natomiast dłuższy okres czasu jest odpoczynek. Brakuje dużo godzin na inne przedmioty rozszerzające, uzupełniające czy takie, w których nauczycie! mógłby prowadzić zajęcia z wyjątkowo uzdolnioną młodzieżą. Jest to niezależnie potrzebne bo-„Tyle w człowieku jest człowieczeństwa, ile jest w nim kultury”. To właśnie z kultury wywodzi się poszanowanie cudzych poglądów i cudzych zachowań, a potem kształtowania tych zachowań. Jest to w pewnym stopniu podstawa naszego życia na ziemi. My natomiast zbyt mało czasu tej podstawie poświęcamy, a w ramach samej lekcji jest prawie niemożliwe, by móc ją poszerzać i dać jednocześnie możliwość wyżycia grupie młodzieży szkolnej w szkole, a nie gdzieś na dyskotekach. Uczestniczenie młodzieży w zajęciach pozalekcyjnych świadczyłoby o tym, że szkoła oprócz- chcianej bardziej, czy mniej- wiedzy, jest czymś, do czego warto przychodzić.
Można je porównać do ogniska. Jest ona bowiem ośrodkiem , który tworzy jakąś wspólnotę. Po latach miło wspomina się chwile spędzone w szkole. Jest ona podobna do rodziny, a chyba znaczy więcej niż ojczyzna, której trzeba stanąć w obronie z racji tego, że posiada ona pierwiastki patriotyczne. Należy bronić jej honoru, natomiast do tych mniejszych społeczności jakimi jest rodzina, czy szkoła ma się zazwyczaj bardzo ciepły stosunek.


Jeśli nie chodzisz do szkoły…

Osoby, które nie uczą się w szkole(na studiach), mają możliwość kształcenia się na rozmaitych kursach. W Polsce taki pomysł pojawił się niedawno, ale zalazł entuzjastów.Istnieją także tzw. „studia na odległość”. Korzystają z nich ludzie w rozległych państwach np. Australii, Kanadzie czy RPA. Student dostaje od uczelni skrypty, kasety video, CD-romy z ćwiczeniami. Z profesorem kontaktuje się przez telefon lub Intemet. W Polsce istnieją dwie firmy, które tak kształcą: ESKK i hiszpańska CEAC- Polonia.
Istnieją również Centrum Edukacji Niestacjonarnej utworzone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Kurs trwa pół roku. Słuchacz wypożycz pakiet szkoleniowy(książki, kasety, dyskietki itp.). Jeśli ma problem, dzwoni do konsultanta. Do ośrodka przyjeżdża tylko na egzamin. Koszt takiego kursu jest prawie trzykrotni tańszy od zwykłego.


Wielka sieć- Internet

Wkraczając w XXI wiek, wchodzimy jednocześnie w nową erę komputerową. Cały szał ogarnął „szał” sieci Internet. Jest ona wielką „encyklopedią”, w której można znaleźć wszystkie informacje dotyczące określonego hasła.
Intemet to wspaniały system, który obecnie umożliwia przesyłanie poczty i informacji do kilkudziesięciu milionów użytkowników, korzystających z tej sieci. Dzięki niemu można porozumieć się z milionami ludźmi na całym świecie. Jest to największy komputerowy system, łączący lokalne i istniejące sieci w jeden ogólnoświatowy „organizm”. Aby ułatwić jego obsługę stworzono program „Intemet dla szkół”. Umożliwia on młodzieży zdobycie doświadczenia w poruszaniu się po Internecie, zapoznaniu się z siecią i łatwego korzystania z niej. Uczniowie mogą zapoznać się z jego zasobami, ale również samodzielnie je rozszerzać.
Szkoły biorące udział w tym programie korzystają bowiem z dostępy ograniczonego czasowo. Według pierwotnego planu, każda ze szkół miała podłączyć się na dwie godziny dziennie. Jest to niewiele, biorąc pod uwagę, że nie jest to czas dla jednej osoby, ale dla całej klasy w z nauczycielem. Stworzono więc również możliwość dłuższego korzystania z internetu, wykorzystywaną szczególnie przez te szkoły, w której są warunki dla samodzielnej pracy ucznia.


7 dni w Satrup- fragmenty pamiętnika

15 kwietnia ’97

Teraz nawet nie pamiętam jaka była pogoda, gdy jeszcze zaspana jechałam o 4 do szkoły. Czekał tam już na nas autokar „Kościuszko”, do którego załadowaliśmy nasze bagaże. Było ich tyle jakbyśmy mieli już do Polski nie wrócić. Humor znacznie mi się poprawił gdy ode-spałam stracone godziny snu, trochę się posiliłam i pograłam z chłopakami w karty. Podróż była bardzo długa i wyczerpująca. W Satrup byliśmy dopiero o godz. 22″ Tam w szkole zastaliśmy już naszych niemieckich opiekunów i po sparowaniu wszystkich, rozjechaliśmy się do naszych domów. Przez całą wycieczkę opiekować się mną będzie Julia Conrad i jej przemili rodzice. Warunki, w których mieszkałam były wyśmienite. Miałam swój pokój z balkonem oraz garderobę. Było jednym słonem super, a gdy Julia przyjedzie do mnie zapewnię jej te same warunki. Jest już późno więc przekąsiwszy coś idę spać.

16 kwietnia

Przed południem poszliśmy całą grupą, wraz z naszymi niemieckimi opiekunami, zwiedzać ich szkołę. Jest to duży nowoczesny, żółty budynek z wielkim stadionem. Uczą się tam dzieci od lat 8 do 18. Jest to ładna szkoła, ale ja wole naszą ponieważ ma 200- letnią duszę. Po skończonych zajęciach rozjechaliśmy się do naszych niemieckich domów. Tam zjadłam pyszniutki obiadek, a około godz. 16°° pojechaliśmy wszyscy do Hamburga, by obejrzeć musical „Cats”. Co prawda był w języku niemieckim, lecz nasz niemiecki kolega był tak miły, że tłumaczył go na język angielski. Mussical był wspaniały, budynek opery wielki, a miasto naszpikowane sex- shopami (oprócz McDonalda i opery nic innego nie znajdowało się na głównych ulicach).

17 kwietnia

Dziś już o godz. 8°° byliśmy w drodze do Schlezwig. Zwiedzaliśmy tam ogromny, wiekowy kościół, w którym znajdowały się proch ludzi, którzy przyczynili się do jego powstania. Wróciliśmy do Satrup około południa. Po tej wycieczce mieliśmy czas wolny i każdy z nas spędzał go inaczej. Ja pojechałam wraz z Julią i jej rodzicami do Flensburga, tam robiliśmy zakupy (niestety bardzo skromne, gdyż ceny są nie na polską kieszeń). Wieczorem w wystawnej restauracji zjedliśmy kolację i tym miłym akcentem zakończył się kolejny dzień w małym miasteczku w północnych Niemczech.

18 kwietnia

Dziś skoro świt znów opuściliśmy Satrup i wraz ze śpiworami mknęliśmy „Kościuszką” przed siebie. Po około godzinie jazdy zatrzymaliśmy się na środku autostrady i tam właśnie, z dala od cywilizacji, znajdowało się muzeum sztuki nowoczesnej, otoczone ślicznym ogrodem. Niestety ów ogród, z altanką i stawem po środku, wzbudzał dużo większe zainteresowanie, niż obrazy ukazujące świat z perspektywy współczesnego artysty. Zatrzymaliśmy się również w małym miasteczku, w którym miałam możliwość skorzystania z telefonu. Zadzwoniłam do domu. O rany! Jak ja tęsknię za domem, Polską i małymi Fiatami mknącymi z hałasem po Grunwaldzkiej! Zapakowaliśmy się z powrotem do autokaru i skierowaliśmy się w stronę portu. Tam wsiedliśmy na prom, który zabrał nas na wyspę o nazwie Halling Hooge. Najdalej wysunięte jej punkty są oddalone od siebie o ok. 9km, a mieszka na nie 109 osób. Ciekawostką jest, że zalewa ją co 3 lata (tak, że ludzie, którzy odeszli z tego świata, mogli go jeszcze podziwiać z punktu widzenia ryb). Na wyspie mieszkaliśmy w schronisku w wielo osobowych pokojach. Po zjedzeniu kolacji nastała noc,’ a wraz z nią wszelkie zabawy do białego rana.

19 kwietnia

Zaraz po śniadaniu zwiedzaliśmy wyspę i objechaliśmy ją bryczką dookoła. O 12 wracamy do Satrup. Resztę dzisiejszego czasu mamy wolną. Wykorzystujemy ten czas idąc na dyskotekę pod wielkim namiotem.

20 kwietnia

Dziś mamy cały dzień dla siebie. wraz z Julią odwiedzam jej koleżankę. Posiada ona dwa śliczne konie: wierzchowca Mumu i kuca o imieniu Jumbo. Po raz kolejny było mi dane doświadczyć tego wspaniałego uczucia, jakim jest jazda galopem na koniu. Przyjemność ta skończyła się, gdy Mumu wyraźnie okazywał zmęczenie i znudzenia noszeniem mojej osoby na swoim grzbiecie. Około godz 16°°- poszliśmy zwiedzić zamek, w którym największą atrakcją były lochy oraz podświetlane manekiny ustawione przy narzędziach tortur. Wieczorem wszyscy spotkaliśmy się w pubie, gdzie graliśmy w bilard, piliśmy piwo i gawędziliśmy o wspólnych przeżyciach związanych z pobytem w Satrup.

21 kwietnia

Wieczorem gospodarze urządzili nam kolację pożegnalną w budynku szkoły. Było bardzo uroczyście, czas umilał nam chór męski, oraz odbyło się wręczenie pamiątkowych upominków. Oczywiście gwoździem programu było jedzono, które smakowało wyśmienicie. Kończę ponieważ czas się już pakować. Jutro rano wyjeżdżamy do domu!

22 kwietnia

Smutno mi trochę było, gdy obudziwszy się rano po raz ostatni ścieliłam swoje łóżko. Po wylewnym pożegnaniu przed autokarem, zapakowaliśmy się i odjechaliśmy. Z łezką w oku obserwowałam uciekające małe wiejskie domki. Był to bardzo udany tydzień, pełen wrażeń i wzruszeń. Było warto…!

„Róźnią się tylko ciałem”

Szkoła to nie tylko nauka, codzienne pisanie sprawdzianów, relacja-uczeń- nauczyciel. Choć nie zawsze pomiędzy nimi jest w porządku, często właśnie nauczyciel jest winny naszej jedynce z polskiego, czy matmy, to on dręczy nas , pyta co lekcję, niesprawiedliwie ocenia sprawdziany, nie mówiąc już o pracy nauczyciela- wychowawcy, mającego do wszystkiego zastrzeżenia. Lecz szkoła to również ludzie, koledzy, nowe znajomości, przyjaźnie. Przyjaźń opiera się na głównej mierze na wierze, zaufaniu no i tolerancji? Myślę, że także potrafimy zrozumieć drugiego człowieka, okazać mu wyrozumiałość, lecz , czy wszyscy? Oczywiście, nie brakuje wśród nas ludzi gardzących drugim człowiekiem, dlaczego? Myślę, że ich własna duma każe im uważać , że ich otoczenie nie jest dla „nienormalnych”. Lecz również w naszym środowisku poruszają się ludzie zasługujący na tolerancję: chorzy na AIDS, narkomani, byli więźniowie, niepełnoletnie matki. Dlaczego tak mało dbamy o naszych kolegów, rówieśników niepełnosprawnych? Czy potrafimy żyć wśród ich, chodzić z nimi do klasy? Dlaczego pan wojewoda Gdańska tak późno zadbał o niepełnosprawnych Gdańszczan? Dlaczego wciąż tyle muszą pokonywać schodów? Wciąż jeżdżą autobusy- gruchoty 3- schodowe, o tramwajach już nie mówiąc. Są ludzie, którzy patrzą na nich dziwnie, nie wyciągając pomocnej dłoni. Ludzie, apeluje do was, opamiętajcie się, spójrzcie czasem na drugiego człowieka potrzebującego pomocy. Panie wojewodo, chyba wie pan o co mi chodzi?! Aby przybliżyć Warn ich problemy w szkole i poza nią odwiedziliśmy szkołę dla niepełnosprawnych na Zaspie przy ulicy Meinsnera. W budynku mieszczą się 3 szkoły: XIV LO, Szkoła podstawowa nr5, Zespół szkół nr8. Oprócz klas terapeutycznych, w których uczy się 10 osób w każdej: są również grupy integracyjne, gdzie wśród uczniów zdrowych są również dzieci na wózkach i o kulach. Aby ułatwić im poruszanie się zbudowano podjazd do głównego wejścia oraz uruchomiono windę .Mimo wszystko pokonują schody , w czym pomagają im koledzy. Nauczyciele nie zauważyli dotychczas żadnych konfliktów między dziećmi niepełnosprawnymi, a zdrowymi .Dla klas początkowych oprócz wychowawców na lekcjach przebywają terapeuci , którzy pomagają im w stosowaniu pierwszych literek i cyferek . Oprócz przedmiotów podstawowych klasy integracyjne mają organizowane ćwiczenia rehabilitacyjne . Po lekcjach czekają na rodziców i mikrobus , spędzają czas w świetlicy odrabiając lekcje itp. Opiekę mają stale zapewnioną co pomaga w pokonywaniu trudności codziennego życia . Nauczyciele podchodzą do ucznia przyjaźnie , z wyrozumiałością .Szkołę zasila Fundusz Rehabilitacyjny, Fundusz Edukacji, sponsorzy oraz rodzice .Pieniądze wykorzystywane są na wyposażenie szkoły. Dzieci uczęszczające do tej szkoły chętnie rozmawiały z nami. Ania jest uczennicą klasy VIII, jeździ na wózku inwalidzkim. W wolnych chwilach dojeżdża do Sopotu, do klubu sportowego, aby trenować koszykówkę, siatkówkę, tenis ziemny, uni- hoc. Ewa do szkoły dojeżdża mikrobusem, i nie narzeka na swoich kolegów, którzy bardzo chętnie jej pomagają. Kuba chodzi do trzeciej klasy, biorąc udział w konkursie recytatorskim zajął pierwsze miejsce z czego wychowawczynie były bardzo dumne. Karolina jest uczennicą klasy VI, uczy się dobrze i również zadowolona jest ze swoich kolegów. Asia uczęszcza do l klasy XIV LO o profilu ekologicznym, jest bardzo zadowolona z wyboru szkoły i zakochana w nauczycielu od informatyki. Marek, tegoroczny maturzysta XIV LO, jako przedmioty maturalne wybrał j.polski, z którego dostał 4, matematykę-4 oraz angielski „niestety 6”. Obecnie jest studentem Politechniki Gdańskiej o kierunku informatycznym. Nauczycielka od informatyki jest zadowolona ze swoich uczniów, którzy chętnie biorą udział w lekcjach i kółkach informatycznych. Przygotowuje również maturzystkę, która pierwsza w tej szkole mimo swego deficytu, jakim jest porażenie mózgowe, zdaje maturę z informatyki. Informacje zawarte w tym artykule są wyłącznie przekazane przez grono pedagogiczne oraz uczniów za co bardzo im dziękujemy, l mamy nadzieję, że pan Wojewoda zrozumie ich problemy i potrzeby na, które z pewnością zasługują. Artykuł ten dedykujemy Ani, Ewie, Karolinie, Łukaszowi, Asi, Markowi oraz Kubie, życząc im zarazem powodzenia w nauce, a Kubusiowi dalszych sukcesów w konkursach recytatorskich. Nie zapomnimy również o innych dzieciach niepełnosprawnych, którym życzymy powodzenie w nauce i nie tylko. Przecież zasługują na to samo, co my- zdrowi, dlaczego zaniedbani przez naturę, musza znosić nieprzyjazne twarze i wytykające palce.


Szkoła a powódź

Dzieci z zalanych rejonów Polski zostały przewiezione na tereny nie dotknięte skutkami powodzi aby kontynuować naukę, gdyż ich szkoły nie nadawały się do prowadzenia zajęć lekcyjnych. Ławki były doszczętnie zniszczone, w budynkach odczuwało się wilgoć. Niektóre dzieci musiały przemierzać po kilka kilometrów do najbliższych szkół, do których nie doszła fala powodziowa. Dzieci zostały bez podręczników, lektur oraz przyborów szkolnych. 1- go września mury jednej ze szkół w Stobrawie były jeszcze mokre, wewnątrz sale były zdewastowane; najbardziej ucierpiało l piętro gdzie znajdowała się biblioteka, stoły do ping-ponga, pomoce do nauczania, jak również nowa gąbka do skoku o tyczce. Zajęcia w tej szkole nie mogły się odbywać. Do szkoły napływały dary ze Szwecji (ławki, tablice, biurka). Młodzież została rozwieziona do różnych miast. Była w Beskidach, na Mazurach, część trafiła także do Trójmiasta. Najstarsze klasy wyjechały do Krakowa, najmłodsze do Wołoszyna, a III, IV i V klasy do Gdyni. Dzieci, które przyjechały do Gdyni mieszkały w ośrodku kempingowym i uczyły się w szkole podstawowej nr 8. Przyjechały bez podręczników, bez żadnych przyborów szkolnych. Dzieci cieszyły się z przyjazdu do Trójmiasta, niektóre pierwszy raz widziały morze. Twierdziły, że w Gdyni mają normalne lekcji ale nauczyciele traktują ich ulgowo Nie zadawali prac domowych, a lekcje prowadzone były na luzie. Podobały im się również domki kempingowe w których zamieszkały, tylko skarżyły się na wczesne cisze nocne. Takie dobre warunki pozwalały im zapomnieć na chwilę o tragedii jaka ich dotknęła.


Radiowęzeł Conradinum

W szkole podstawowej wszyscy mieliśmy taki przedmiot jak muzyka W „Conradinum” prowadzone są zajęcia chóru, na każdej przerwie gra radiowęzeł, ale wśród nas jest wiele osób, którym to nie wystarcza. Muzyka zajmuje bardzo ważne miejsce w ich życiu i dlatego rozwijają soje zdolności w tym kierunku poza szkołą. Problemy jakie wynikają z godzenia nauki w normalnej szkole ze szkołą muzyczną, przybliżyli nam dwaj uczniowie „Conradinum”. Olgierd i Łukasz chodzą do pierwszej klasy Liceum Ogólnokształcącego. Olo jest w pierwszej klasie drugiego stopnia szkoły muzycznej i gra na saksofonie oraz na tajemniczym instrumencie Didgeridoo, a Łukasz w szóstej klasie fortepianu oraz gra na gitarze i flecie prostym. Większość uczniów tych szkół w podstawówce rozpoczyna naukę śpiewu i gry na instrumentach, ponieważ do młodszej grupy przyjmowane są dzieciaki z pierwszej i drugiej klasy. Grupy młodzieżowe prowadzą nabór do piątej i szóstej klasy.Szkoły muzyczne wypożyczają instrumenty swoim uczniom, ponieważ są one bardzo drogie. Największym problemem przy godzeniu tych obu szkół jest brak czasu. Często bywa tak, że jeden spóźniony autobus przyczynia się do zwalenia planu na resztę dnia. Pierwsza klasa jest dla nich dużo trudniejsza. Wybór między wykuciem się na klasówkę, a ćwiczeniem na instrumencie, jest bardzo trudny, dla kogoś, kto chce coś osiągnąć zarówno w muzyce jak i w szkole. Większość jednak, wybiera grę na instrumencie. Zwykle ćwiczą po trzy, a nawet cztery godziny dziennie, oprócz zajęć w szkole muzycznej. Przez pięć godzin w tygodniu, pod okiem swoich nauczycieli uczą się, oprócz gry na instrumentach, śpiewu na zajęciach chóru, zasad muzyki oraz słuchu. W „muzyku”, jak mówią nasi rozmówcy panuje większy luz podczaslekcji, mimo tego, że dostają tam rónież oceny. Nauczyciele pozwalają zjeść kanapkę lub coś wypić, bo wiele osób często nie ma czasu pojechać do domu na obiad, tylko przyjeżdżają od razu po lekcjach w normalnej szkole.Dni wolne są dla nich nie tylko chwilą odpoczynku, ale również dobrą okazją do nauki, gdyż w ciągu tygodnia mają zwykle dużo zaległości z powodu zbyt napiętego planu.W Państwowej Szkole Muzycznej nauka jest bezpłatna. Uczniowie opłacają jedynie komitet (tak jak w normalnej szkole). Są też szkoły, gdzie można uczyć się zarówno normalnych przedmiotów, jak i przedmiotów muzycznych. Program nauczania, mimo ze są to Licea Ogólnokształcące, jest trochę zwężony, natomiast więcej jest zajęć muzycznych. Poświęcenie, na jakie muszą się zdobywać każdego dnia uczniowie tych szkół, opłaca się. Wielka sława i kariera, choć są skrytym marzeniem każdego muzyka, nie są najważniejsze. Nie zawsze absolwenci szkół muzycznych są zawodowymi muzykami. Kończąc inne szkoły mogą, jak pozostali uczniowie, zdecydować o tym jaki zawód będą wykonywać. Czasami dobra znajomość gry na instrumencie jest wystarczającą nagrodą za lata nauki.